Oblivon to gra, która wciąga jak kokaina. Zawsze chciałem użyć tego określenia
W każdym razie wiecie o co mi chodzi. Zacząłem w nią grać na komputerze mojego brata, stworzyłem sobie postać i wyszedłem z pierwszej krainy po jakis 2 – 3 godzinach. Boże, jakiej krainy – zaczynamy w podziemiach. W każdym razie tutaj dochodzi motyw bardzo stresujący – niekoniecznie wiemy co mamy zrobić.
Fabuła jest taka, że musimy odnaleźć następcę tronu. Jednak nie mamy żadnych wskazówek , nie wiemy nic. Czyli teoretycznie bardzo realistyczne. Jednak to zarazem przeszkadza – po kilkudziesięciu godzinach grania doznałem wrażenia, że w ogóle się nie ruszyłem z fabułą.. i gdy zacząłem ją faktycznie robić to okazała się przeraźliwie nudna. Dlaczego? No cóż – potworki okazały się strasznie słabe, wyrzucały z siebie gówno warte itemki, małe ilości złota i generalnie były nudne. Przestałem grać po kilkunastu godzinach robienia fabuły – uznałem, że wolę prowadzić życie buntowniczego awanturnika.
Mordowanie strażników, ludzi – grabienie, łupienie bezbronnych kupców. I co wyszło? A wyszło to, że nie mogę się pojawić w żadnym mieście, wszędzie ścigają mnie listem gończym i o fabule mogę praktycznie zapomnieć. A wczytać grę, gdzie moja postać jest 100 razy słabsza .. nie, raczej to nie wchodzi w grę. Jak na razie savy mam zapisane, a grę odinstalowaną, może kiedyś wrócę do niej, kto wie, kto wie




